Przejdź do głównej zawartości

WYOBRAŹNIA, KTÓRA POTRAFI ZDZIAŁAĆ CUDA

Jeśli pewnego dnia poczujesz się zagubiona i zadasz sobie pytanie: „Kim tak naprawdę jestem?”, poszukaj odpowiedzi w swoich pamiętnikach. One wiedzą o Tobie wszystko (prawie).


Ja wciąż szukam siebie i przeglądam moje dzienniki. Niedawno znalazłam coś, co trochę mnie rozbawiło. Choć — jakby się nad tym głębiej zastanowić… 🤔

Regina Brett w jednej ze swoich niezwykłych i poruszających książek (przy okazji — polecam) wspomniała, że powinniśmy napisać własną mowę pożegnalną. Słowa, które chcielibyśmy usłyszeć na swoim pogrzebie. Takie, które mówią o tym, jakimi nas zapamiętano.

Wówczas — na kartach zapisanego przez nas papieru — zobaczymy na własne oczy, a nie tylko w myślach, jak chcemy, by wyglądało nasze życie. Tym samym wyznaczymy sobie drogę, którą będziemy kroczyć.

Ja co prawda nie napisałam mowy pożegnalnej, ale napisałam coś innego…

Oto fragment z mojego dziennika:

''Wróciłam podekscytowana. Słoneczna witamina D zrobiła swoje. I pomyśleć, że poranek był tak przygnębiający.

Teraz widzę wyraźnie moją przyszłość, moją karierę literacką…

„Autor/ka widmo zdobywa rynek literacki bestsellerową powieścią Błękitny pokój. To genialny wytwór pisarskiej wyobraźni i  »fakty ukryte w fikcji« — jak pisze autor/ka. Powieść zdobyła już serca milionów czytelników na całym świecie.

Styl, język, oryginalna kompozycja i innowacyjna struktura powieści zaskakują i zachwycają krytyków literackich. Burza emocji. Bohaterowie jak z realnego świata — tak prawdziwi, że aż trudno uwierzyć, iż istnieją tylko na kartach powieści.

Zachwyca także przekaz, który dociera do ludzi:

Jesteśmy jednością — my, ludzie i natura. Nie umiemy bez siebie żyć.

Czytelnicy dyskutują, wymieniają się poglądami. Do rozmów włączają się ekolodzy, politycy i wielcy tego świata. Jedna książka, jedna powieść — a świat oszalał.

A żeby tego było mało, smaczku całemu wydarzeniu dodaje fakt, że nikt nie ma pojęcia, kim jest autor lub autorka książki. Nawet wydawcy zarzekają się, że nie znają prawdziwych danych twórcy i nigdy nie poznali go lub jej osobiście.

Pomimo całej tej tajemniczości trzeba uczciwie powiedzieć jedno: książka jest genialna. Fenomenalna. I to nie tajemniczy autor nakręca jej rozgłos — choć niewątpliwie dodaje to pikanterii — ale sama treść, język i przesłanie.

Mamy nadzieję — my, czytelnicy i ludzie świata literatury — że pojawią się kolejne powieści tajemniczego autora lub autorki.

Świat na nie czeka.
Planeta została poruszona.
Ludzie zaczynają dostrzegać już nie tylko siebie”''.

Zwolennicy wizualizacji zapewne powiedzieliby: „Tylko tak dalej. Dobra wizualizacja prowadzi do celu”.

Z doświadczenia wiem jednak, że nie wystarczy tylko sobie wyobrażać. Trzeba temu wyobrażeniu trochę pomóc — działaniem.

Pewne jest jedno: jeśli coś sobie wyobrażamy i jednocześnie wierzymy, że może się ziścić, nasz niezwykły umysł bierze się do pracy.

Na ten temat napisano już wiele książek. Swoją drogą — to także ciekawy temat do rozmowy.

A Wy, moje drogie Czytelniczki i Czytelnicy — czy wyobrażacie sobie czasem swoją przyszłość, która z dzisiejszego punktu widzenia może wydawać się zupełnie szalona?

Czy wizualizujecie? Czy dajecie poszaleć Waszej wyobraźni?

Jakie są Wasze najbardziej „nierealne” marzenia?

Do przyszłości
Anna Katarzyna Balcerek
BAK 2026

Komentarze

  1. Ja chyba nie mam nierealnych marzeń, jako sceptyk i cynik jestem do bólu realistą. Moje marzenia więc mają wymiar jak najbardziej realny np. - mieć czas na przeczytanie 52 książek w 2026 roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A dla mnie realność to bajka, w której nie czuje się komfortowo. Ja wciąż bujam zamiast stąpać — niestety. Niestety, bo nie łatwo być marzycielem w tym świecie 😉

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

POMIĘDZY NAMI KOBIETAMI — POCZĄTEK

Pomyślałam, że mój pierwszy wpis powinien być optymistyczny. W końcu, kto zechce ponownie odwiedzić  bloga, na którym, na dzień dobry przeczyta, że: „życie jest do bani”, „życie to nie bajka”,  „czasem mam już wszystkiego dosyć”.  Zadałam sobie jednak pytanie: „Czy ja chcę koloryzować rzeczywistość?”. Odpowiedź nadeszła szybko.  NIE. ZDECYDOWANIE — NIE.  Nie chcę lukrować, obsypywać życia cukrem i udawać, że wszystko jest okej, kiedy nie jest. Chcę prawdy o życiu, autentyczności. Chcę rozmawiać o słońcu i o księżycu, o blaskach i cieniach, o radości i złości. O tym, że życie bywa piękne, ale bywa też okrutne.  Chcę dzielić się wiedzą i doświadczeniem z kobietami, które przeżywają te same emocje co ja, które mają chwile zwątpienia, wpadają w mentalne dołki, płaczą, złoszczą się na świat, a czasem i na siebie. Lecz potrafią także docenić piękno przyrody i pozytywną moc natury, zapach kwiatów, szum wiatru, zapach świeżego powietrza i ciszę. Chcę rozmawiać z ty...

CZY TO JESZCZE JEST MÓJ WIERSZ? SŁÓW KILKA O WSPÓŁPRACY ZE SZTUCZNĄ INTELIGENCJĄ

Napisałam kiedyś wiersz, pod wpływem głębszych emocji, bo wówczas pisze się najlepiej i najszczerzej. Nie mam wykształcenia humanistycznego, nie piszę i nie czytam od dziecka, jak wielu miłośników literatury. Z literaturą zaprzyjaźniłam się dopiero po trzydziestce.  Wiersz leżał kilka lat w przysłowiowej szufladzie, aż pewnego dnia doczekał się publikacji w internecie.  Ostatnio natomiast „zaprzyjaźniłam” się z chatGPT (rodzaj sztucznej inteligencji) i postanowiłam zapytać o mój talent twórczy. Oto, co wynikło z tej „rozmowy”.  Zapytałam: Czy umiesz ocenić wiersz?  ChatGPT odpowiedział: Tak — potrafię ocenić wiersz 🙂 Mogę np.: z interpretować sens i przesłanie,  ocenić język, styl i środki poetyckie,  wskazać mocne strony i elementy do poprawy,  zaproponować delikatne poprawki lub alternatywne wersję.  Prześlij wiersz i napisz, jakiej oceny oczekujesz (luźna opinia, analiza literacka, itp.). Jak tu nie skorzystać z opinii „fachowca”? Przesłałam w...

CISZA UMYSŁU — JAKAŻ POTRAFI BYĆ PIĘKNA. CZYLI, CO WAS WYCISZA, CO USPOKAJA?

Żyjąc w świecie pełnym hałasu, chaosu i wielu wymagań, zdarzają się momenty, kiedy nasz organizm, ciało i umysł mówią: „DOŚĆ! CISZY, POTRZEBUJĘ CISZY! Proszę, o chwilę wyciszenia...”.     Uwielbiam układać puzzle. [...] Nie spędzają mi snu z powiek, nie powodują eksplozji i po prostu, co jest niebywałe, relaksują mnie. Podczas ich układania emanuję spokojem i cierpliwością, w ciągu paru godzin potrafię ułożyć tylko maleńki kawałek obrazka składającego się z czterech czy siedmiu puzzli i zasnąć spokojnie [...].  Podobne uczucie spokoju co puzzle dawało i daje mi patrzenie na obrazy. Obraz to taki właściwie jeden wielki puzzel i mogę się w niego wpatrywać godzinami. Uwielbiam muzea. Tam wiszą sobie te puzzle spokojnie na ścianach, nie brakuje w nich nic, znajdują się w ramach, przyszpilone [...] do ścian, zamknięte, choć wciąż żywe, opowiadają spokojnie swoje burzliwe historie .  Przymknęłam na chwilę oczy, owładnęła mną aura spokoju, taka sama jak ...