Przejdź do głównej zawartości

NIE CZYTAM OD DZIECKA



Jestem doskonałym przykładem na to, że nie trzeba czytać od dziecka, by pokochać książki. W moim rodzinnym domu nie było ich wiele; zresztą zawsze znajdowały się ważniejsze sprawy niż zasiadanie w fotelu i delektowanie się lekturą. Nie oznacza to jednak, że nie czytano wcale. Rodzice czasem czytali mi bajki na dobranoc, a nawet szkolne lektury, gdy sama nie dawałam już rady.

Pamiętam — nie wiem, w której to było klasie — książkę „Pies, który jeździł koleją”. Nie pamiętam dziś nawet fabuły, ale doskonale pamiętam, że nie byłam w stanie jej czytać, bo wciąż płakałam.

Wygląda na to, że w dzieciństwie czytałam niewiele, za to byłam bardzo wrażliwa — może nawet zbyt wrażliwa — już od najmłodszych lat. Wracając do tej lektury: książkę przeczytała mi mama. Pamiętam też tomy „Lalki” Bolesława Prusa czy jedną z części Trylogii Sienkiewicza. Koszmar. Uważam, że nie były to lektury odpowiednie do wieku ucznia — no chyba że wybitnego. Jedyną szkolną lekturą, którą przeczytałam w całości i którą dobrze wspominam, był „Ten obcy” Ireny Jurgielewiczowej.

Zniechęcona szkolnymi lekturami i pozbawiona rodzinnej tradycji czytelnictwa, odłożyłam książki na półkę tak szybko, jak tylko było to możliwe — czyli po ukończeniu edukacji.

I tak mijały lata. Aż nadeszła jesień 2011 roku. Miałam już wtedy trzydziestkę na karku, gdy dosięgła mnie literacka strzała Amora. Dziś wiem, że książki po prostu czekały na mnie. 

Po wielu latach nieczytania zostałam członkinią Klubu Recenzenta serwisu NaKanapie oraz oficjalną recenzentką portalu LubimyCzytać. Ponieważ co roku trafia w moje ręce kilka naprawdę dobrych książek (ocena jak najbardziej subiektywna), postanowiłam od czasu do czasu dzielić się z Wami recenzjami tych, które zrobiły na mnie szczególne wrażenie. Jedną z nich jest autobiografia Matthew Perry’ego „Przyjaciele, kochankowie i ta Wielka Straszna Rzecz”.

Recenzja już w kolejnym wpisie.

Do przyszłości
Anna Katarzyna Balcerek 
BAK 01.2026

    


 

Komentarze

  1. Niestety, lektury potrafią skutecznie zniechęcić do czytania. Też to miałam, choć książki kocham od dziecka ale w wieku szkolnym, gdy byłam już nastolatką, całkowicie przestałam czytać. Dopiero kiedy spotkałam nowych znajomych często rozprawiających o książkach, pomyślałam, że przecież dawno nic nie czytałam, a chciałabym mieć o czym z nimi rozmawiać. I poszło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale, że lata szkolne na dobre nie zniechęciły Cię do czytania.
      Pozdrawiam 🙂

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

POMIĘDZY NAMI KOBIETAMI — POCZĄTEK

Pomyślałam, że mój pierwszy wpis powinien być optymistyczny. W końcu, kto zechce ponownie odwiedzić  bloga, na którym, na dzień dobry przeczyta, że: „życie jest do bani”, „życie to nie bajka”,  „czasem mam już wszystkiego dosyć”.  Zadałam sobie jednak pytanie: „Czy ja chcę koloryzować rzeczywistość?”. Odpowiedź nadeszła szybko.  NIE. ZDECYDOWANIE — NIE.  Nie chcę lukrować, obsypywać życia cukrem i udawać, że wszystko jest okej, kiedy nie jest. Chcę prawdy o życiu, autentyczności. Chcę rozmawiać o słońcu i o księżycu, o blaskach i cieniach, o radości i złości. O tym, że życie bywa piękne, ale bywa też okrutne.  Chcę dzielić się wiedzą i doświadczeniem z kobietami, które przeżywają te same emocje co ja, które mają chwile zwątpienia, wpadają w mentalne dołki, płaczą, złoszczą się na świat, a czasem i na siebie. Lecz potrafią także docenić piękno przyrody i pozytywną moc natury, zapach kwiatów, szum wiatru, zapach świeżego powietrza i ciszę. Chcę rozmawiać z ty...

CZY TO JESZCZE JEST MÓJ WIERSZ? SŁÓW KILKA O WSPÓŁPRACY ZE SZTUCZNĄ INTELIGENCJĄ

Napisałam kiedyś wiersz, pod wpływem głębszych emocji, bo wówczas pisze się najlepiej i najszczerzej. Nie mam wykształcenia humanistycznego, nie piszę i nie czytam od dziecka, jak wielu miłośników literatury. Z literaturą zaprzyjaźniłam się dopiero po trzydziestce.  Wiersz leżał kilka lat w przysłowiowej szufladzie, aż pewnego dnia doczekał się publikacji w internecie.  Ostatnio natomiast „zaprzyjaźniłam” się z chatGPT (rodzaj sztucznej inteligencji) i postanowiłam zapytać o mój talent twórczy. Oto, co wynikło z tej „rozmowy”.  Zapytałam: Czy umiesz ocenić wiersz?  ChatGPT odpowiedział: Tak — potrafię ocenić wiersz 🙂 Mogę np.: z interpretować sens i przesłanie,  ocenić język, styl i środki poetyckie,  wskazać mocne strony i elementy do poprawy,  zaproponować delikatne poprawki lub alternatywne wersję.  Prześlij wiersz i napisz, jakiej oceny oczekujesz (luźna opinia, analiza literacka, itp.). Jak tu nie skorzystać z opinii „fachowca”? Przesłałam w...

CISZA UMYSŁU — JAKAŻ POTRAFI BYĆ PIĘKNA. CZYLI, CO WAS WYCISZA, CO USPOKAJA?

Żyjąc w świecie pełnym hałasu, chaosu i wielu wymagań, zdarzają się momenty, kiedy nasz organizm, ciało i umysł mówią: „DOŚĆ! CISZY, POTRZEBUJĘ CISZY! Proszę, o chwilę wyciszenia...”.     Uwielbiam układać puzzle. [...] Nie spędzają mi snu z powiek, nie powodują eksplozji i po prostu, co jest niebywałe, relaksują mnie. Podczas ich układania emanuję spokojem i cierpliwością, w ciągu paru godzin potrafię ułożyć tylko maleńki kawałek obrazka składającego się z czterech czy siedmiu puzzli i zasnąć spokojnie [...].  Podobne uczucie spokoju co puzzle dawało i daje mi patrzenie na obrazy. Obraz to taki właściwie jeden wielki puzzel i mogę się w niego wpatrywać godzinami. Uwielbiam muzea. Tam wiszą sobie te puzzle spokojnie na ścianach, nie brakuje w nich nic, znajdują się w ramach, przyszpilone [...] do ścian, zamknięte, choć wciąż żywe, opowiadają spokojnie swoje burzliwe historie .  Przymknęłam na chwilę oczy, owładnęła mną aura spokoju, taka sama jak ...